(Jayden)
Dzieciaki rozlazły się po podłodze w salonie, energia je rozpiera, jakby każde z nich wciągnęło trzy wori cukru. Henry gaworzy, budując wieżę z klocków, a Abbey i Sarah spierają się, czy bawić się w szkołę, czy w księżniczki.
Bobby udaje obojętność, z telefonem w dłoni. Anne wyskoczyła na zakupy.
Głośno, tłoczno, normalna codzienność.
Myślę o Winonie i Lisie. Jak poszło im spotkanie? Klep






