(Lisa)
Sala pęka w szwach – członkowie zarządu, inwestorzy, darczyńcy. Wszystkie oczy wbite we mnie. W niektórych maluje się sceptycyzm, w innych wyczekiwanie. A jeszcze inni pewnie myślą, po jaką cholerę tu w ogóle przyszli.
Ściskam kurczowo krawędzie mównicy, zmuszając się do opanowania. Próbowałam przygotować jakąś błyskotliwą przemowę. Ale nie dałam rady. Więc stoję tu teraz i improwizuję. Będ






