(Lisa)
To biuro jest za duże. Zbyt wystawne. Zbyt… korporacyjne.
Opadam na ten gigantyczny, skórzany fotel za biurkiem i piorunuję wzrokiem tę przestrzeń. Okna sięgające od podłogi do sufitu oferują panoramiczny widok na miasto – taki, za który ludzie są gotowi zabijać.
To absurd. Jak to się stało moim życiem? Jak w ogóle mają zostać jakieś pieniądze na działalność charytatywną, skoro mam takie bi






