(Winona)
Krzyk Henry'ego nie ustaje. Twarz ma purpurową, a maleńkie piąstki wierzgają, gdy wtula głowę w moje ramię. Nic, co robię, nie przynosi ukojenia. Ciepło jego małego ciałka i jego wyczerpanie udzielają się i mnie.
I co z tą relaksującą sobotą w domu, przerywaną tylko jednym telefonem służbowym?
Bobby krąży po kuchni, pchając wózek w moją stronę z determinacją godną komandosa. „Zwykle to po






