(Lisa)
Lekko pukam do drzwi gabinetu Logana, a potem je otwieram.
Siedzi za biurkiem, pochłonięty lekturą. „Hej” – mówi z uśmiechem. „Nie spodziewałem się ciebie dzisiaj”.
„Hej. Przepraszam, że ostatnio jestem jak niedźwiedź, którego boli ząb”. Zamykam za sobą drzwi. „Masz chwilę?”
„Jasne. Wiem, że ostatnio byłem trochę natarczywy”. Odkłada dokument i odchyla się na krześle. „Przepraszam. Chcę tyl






