(Cass)
Chłód powietrza wcale mi nie przeszkadza, kiedy wściekła zmierzam w stronę domku. Buty z impetem uderzają o żwir, a ja zaciskam pięści, powstrzymując narastającą falę emocji, które grożą wybuchem.
Wiem, że postąpiłam źle, ale wyszłam z tego cało. Nie potrzebuję niczyich osądów. Moje życie w końcu zaczyna się układać i nikt mi tego nie odbierze.
Protekcjonalny ton Viktora wciąż dźwięczy mi w






