(Winona)
Ciało Lisy leży bezwładnie na lśniącej podłodze biura. Serce mi zamiera, gdy padam obok niej na kolana.
– Jestem Logan Bennett. – Głos Logana, a jednak głos Lance'a – stanowczy, choć ostry – przecina mgłę mojego przerażenia.
Podnoszę wzrok. Krócej ostrzyżony, w mniej szykownym garniturze, ale to bez wątpienia Lance Collins.
Co tu się, do diabła, dzieje? Nic dziwnego, że zemdlała.
– Dzwoni






