(Lisa)
Nie mogę złapać tchu.
To spotkanie z prezesem to będzie moja śmierć. Od rana rzygam ze stresu.
Poprawiam marynarkę, usiłując sprawiać wrażenie, że zaraz nie zemdleję, i kątem oka spoglądam na Winonę, która obdarza mnie tym swoim spojrzeniem – tym, które mówi, że za chwilę wybuchnie śmiechem.
Nigdy w życiu nie miałam na sobie tej cholernej marynarki. Dajcie mi miniówkę, a będę w niebie.
„Wie






