(Winona)
Prawie nie spałam. Znowu miałam ten sen o płaczu, jak zwykle – głośny, pełen rozpaczy, na wyciągnięcie ręki, a jednak nieosiągalny. Za każdym razem budzę się, łapiąc powietrze.
A potem zaspałam i to już moja trzecia kawa, a powinnam być w biurze dwie godziny temu. Dziś po prostu nie dam rady.
Wieki całe zajęło mi zaśnięcie. Kłótnia z Lisą, te wszystkie rzeczy, które mi powiedziała, wciąż






