(Jayden)
Drzwi się otwierają i wchodzi Lisa, dźwigając świeże ciuchy na zmianę i kosmetyki, po które wysłałem ją do penthouse'u.
"Jayden" – mówi cicho, stawiając torbę obok krzesła. "Wyglądasz jak kupa nieszczęścia."
Nawet na nią nie spojrzałem. "Dzięki za komplement."
Przysuwa krzesło i siada obok. "Mówię serio. Jedziesz na oparach. Idź pod prysznic, coś zjedz i prześpij się parę godzin. Ja posie






