(Winona)
Słońce pieści mi plecy, gdy klęczę w ogrodzie, szarpiąc się z chwastami, które wplotły się głęboko w ziemię. Henryk grucha z zadowoleniem na kocyku między mną a Lisą, a jego małe piąstki wyciągają się do karuzeli nad nim.
Ten dźwięk jego śmiechu i pisku miesza się z szelestem liści, tworząc ostry kontrast z dramatem zeszłej nocy. To moja oaza spokoju. W ogrodzie, z moją rodziną i najlepsz






