(Lisa)
Wpatrywanie się w sufit sypialni niczego nie zmieni. Ale nie wiem, co innego mogłabym zrobić.
Ręce skrzyżowane na brzuchu, naciskam tak mocno, jakbym mogła to powstrzymać. Jakbym siłą woli mogła to w sobie zatrzymać – tę ciążę, ten pierdolony kataklizm.
To się nie dzieje. Nie może się dziać.
A jednak się dzieje.
W głowie wciąż kołaczą mi te liczby. Dwanaście tygodni. Trzy miesiące. Cały, do






