(Jayden)
Wpadam do domu jak burza, po dwa stopnie naraz pędzę na górę. Modlę się, żeby nie było za późno. Zatrzymuję się u podnóża schodów na strych.
I wtedy ją widzę.
Winona leży bezładnie zwinięta w pół drogi na strych, ciało wykrzywione w nienaturalnej pozie. Głowa uderzyła o ścianę, dłoń spoczywa na tralce. Pod głową, na schodach, ciemna, przerażająca kałuża krwi. Na moment zamieram.
W głowie






