Giselle podniosła ramię, dając znak młodym adeptom, by zablokowali drogę ucieczki „Smokom”.
Na ten widok szef był oszołomiony.
– Czy powiedziałam, że możecie iść? – uśmiechnęła się Giselle.
Ociekając potem, szef wyrwał metalowy kij jednemu ze swoich podwładnych i wycelował nim w Giselle, zbierając resztki odwagi, jakie mu pozostały. – Ty…!
Giselle rzuciła się naprzód i jednym kopnięciem złamała me






