Pokój, który i tak był już nieco mały, wydawał się jeszcze mniejszy, gdy długie nogi Jake'a pożerały odległość między łóżkiem a drzwiami.
Giselle wzięła głęboki oddech.
Jak spłoszony kot, wyrwała się z objęć Jake'a.
Otworzyła drzwi i wybiegła, nie dając Jake'owi szansy na słowo.
Jake patrzył na uciekającą Giselle z uśmiechem na twarzy.
Żeby obrzydzić się Joynie, Giselle niemal poświęciła swoje cia






