DRAKE: Widzę, że absolutnie nie chce przepraszać Kes, ale mnie to nie obchodzi. Albo przełknie swoją dumę i przeprosi, albo książęta mają prawo rozkazać zabrać ją do królewskich lochów. Tak czy inaczej, jej ego ucierpi, a mnie to w ogóle nie martwi; to powinno się stać już dawno temu.
– Dzisiaj, matko – stwierdzam.
– Dobrze – prycha. – Przepraszam, Kesko, za pociągnięcie cię za włosy. To się nie






