Perspektywa Cole'a
Bezwzględni bandyci zaciskali wokół nas pierścień, a moi bracia i ja walczyliśmy zaciekle, by dotrzeć do Shannon, która trzymała naszego syna, i do Taty. Z każdym ciosem pazurów i każdym szczękiem szczęk torowaliśmy sobie drogę przez szeregi wroga, zdesperowani, by do nich dotrzeć.
W końcu dotarliśmy do ich boku, z ulgą stwierdzając, że nic im się nie stało. Kiedy bandyci wcią






