Gdy Willow odpoczęła, wszyscy zebraliśmy się w jadalni na kolację.
Na widok zastawionego stołu Howarda aż ślinka ciekła.
Zauważywszy jego wahanie, Zane zmartwił się, że będzie się powstrzymywał. Podszedł więc i nakładał Howardowi jedzenie na talerz.
Howard szybko powiedział: „Och, nie, proszę. Sam sobie poradzę”.
„Nie bądź nieśmiały” – ton Zane’a był jak zwykle chłodny.
Spojrzałam na Zane’a.






