Zmeczona po pracy, wzięłam telefon, by przeczytać komentarze czytelników.
Pisali, że komiks jest bardzo wzruszający i że mają nadzieję, iż dziecko szybko wyzdrowieje.
Odpowiedziałam na każdy z nich: „Dziękuję”.
Były też komentarze negatywne, ale je zignorowałam.
Usłyszałam pukanie do drzwi. To był Eric, który zaraz potem wszedł.
Zdziwiona, popatrzyłam na niego. Zazwyczaj przychodził tylko po






