Nie odmówiłam. W końcu nie miałam zbyt wiele pracy. Kiedy już bym ją skończyła, reszta dnia należałaby do mnie. Jeśli świętowalibyśmy rano, moglibyśmy popracować po południu.
Zane spojrzał na mnie i zapytał: "Czy jest jakieś miejsce, do którego chciałabyś pójść, albo coś, co chciałabyś zrobić?"
Zrozumiałam, że chce spełnić moje życzenia. Po chwili zastanowienia nie mogłam wymyślić żadnych miejsc,






