Moje ramiona były wyciągnięte i byłam gotowa ją złapać, ale jej twarz wykrzywiła się w dezorientacji, co miało sens – nie miała powodu, by mi ufać. Dla niej byłam obcą osobą, która jakimś cudem stała w jej domu u boku Króla, o którym myślała, że chce zabić jej matkę, nie mając pojęcia, że jest on jej ojcem.
Nasze spojrzenia spotkały się w desperackim błaganiu, a ja czekałam – mając nadzieję, że c






