Właśnie zjedliśmy w stekarni w mieście i byłam tak najedzona, że nawet oddechy przeważały szalę w stronę mdłości. Przez połowę drogi powrotnej do pałacu Gabe rozmawiał przez telefon, a drugą połowę spędziliśmy na dyskusji o Kierze i o tym, jak planowali sprawić, by ten proces przystosowania był dla niej tak bezbolesny, jak to tylko możliwe. Szybko dotarło do mnie, że nie mieli planu; nie sądzę, że






