Punkt widzenia Hayley:
– Czy to jakiś problem?
Odpaliłam z powrotem, a w moim głosie pobrzmiewała nuta przekomarzania. Leniwie obracałam sztylet na zgiętym kolanie.
Zmrużyłam oczy, gdy przez myśl przemknął mi iście niegodziwy pomysł. – Niech pan powie, panie White. Zostałam zaatakowana na pańskim terytorium – ni mniej, ni więcej, tylko na pańskim parkingu. Omal nie straciłam życia. Nie uważa pan,






