Camila leżała w łóżku, otulona miękkimi poduszkami. Delikatny blask lampki nocnej tańczył na pierścionku na jej palcu. Przesunęła kciukiem po obrączce, czując, jakby ciepło Giovaniego wciąż tam trwało, niczym echo jego dotyku.
Zwinęła palce blisko piersi, a jedwabna koszula nocna zmarszczyła się miękko w talii.
Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech, słodki jak róża zanurzona w miodowym winie






