Atmosfera w pracowni była przytłaczająca i duszna. Śmiech Camili odbijał się echem niczym rozdzierający krzyk rozpaczy, jakby wydobywał się z najgłębszych czeluści jej duszy. Każdy dźwięk był przesiąknięty nieznośnym smutkiem i bólem.
Giovani stał w milczeniu z boku, a jego zwykle ostre i przenikliwe spojrzenie było teraz zmącone mieszaniną emocji.
Patrząc na Camilę, otworzył usta, by coś powiedzi






