Twarz Marii wykrzywiła się w agonii, jej głos drżał i łamał się. – Śmiesz mnie zabić?
Lucy zamrugała swoimi wielkimi, niewinnymi oczami, wyglądając tak nieszkodliwie jak mały króliczek – miękka, łagodna i całkowicie pozbawiona złośliwości.
– Och, śmiem. Zabiłam już sześć osób. Co to za różnica, jedna więcej? Zwłaszcza, gdy śmiałaś podnieść rękę na moją siostrzenicę.
– Niefortunnie dla ciebie, przy






