Myśląc o córce, Valentinie, a potem o synu, Adrianie, Mona poczuła, jak gniew ściska jej pierś. Pomyślała: "Rodzina Giovannich wysysa rodzinę Casalinich do cna."
Służący zobaczył Monę stojącą tam, kipiącą z wściekłości, i uniósł brew. "Pani Casalini, już iść?"
Mona zacisnęła zęby i obrzuciła służącego gniewnym spojrzeniem.
Służący powiedział z uśmieszkiem: "Pani Casalini, jeśli będzie pani tu tak






