Albert wszedł tej nocy do biura Maxa, ze wstydem spuszczając głowę.
Max podniósł wzrok, trzymając końcówkę pióra między wargami, a w jego oczach malowało się zdziwienie.
Albert mówił, nie podnosząc głowy. – Panie, przepraszam najmocniej za zawód.
Max upuścił pióro i uderzył dłonią w biurko, a jego oczy stały się lodowate do tego stopnia, że Albert poczuł ten chłód w miejscu, w którym stał. – Co?!






