Albert z trudem odnalazł drogę powrotną do swojej kryjówki. Spojrzał na Courtney, okropnie związaną z boku, i uśmiechnął się.
Courtney obrzuciła go złym spojrzeniem, a on roześmiał się jeszcze bardziej.
Nie spodziewał się, że sprawy potoczą się w ten sposób, ale przynajmniej wciąż wygrywał.
Uderzył obolałymi nogami i powoli wysiadł z pojazdu.
Kilku mężczyzn podbiegło do jego pojazdu, kłaniając się






