Andy zatrzymał się kilka kilometrów od odosobnionej, starej chaty.
Courtney rozejrzała się. Zauważyła w oddali kilku muskularnych mężczyzn.
Andy powiedział, nie patrząc na nią: – Jestem pewien, że tu jest.
Courtney ciężko westchnęła i skinęła głową. Jej ręka sięgnęła po jeden ze złotych sztyletów, a jej oczy stały się chłodniejsze. – Jak ją dopadniemy, zanim zorientują się, kim jesteśmy?
– Wkradni






