Kilka minut wcześniej.
Szczęka Maksa opadła z niedowierzaniem, gdy jacyś nieznani ludzie wdarli się do jego budynku. Spoglądał z okna swojego biura na walkę na zewnątrz. Jego pięści były zaciśnięte.
Larry szybko do niego podszedł. – Tato, sam zejdę na dół i rozprawię się z tym, kto za to odpowiada.
Maks milczał przez kilka sekund. W głębi serca kipiał wściekłością i potępiał tego, kto był winny, i






