languageJęzyk
Strona główna/Odrzucony partner/Ostatnia Kropla Miłości/Rozdział 2: Nieprzyjemne spotkanie z nieznajomym

Rozdział 2: Nieprzyjemne spotkanie z nieznajomym

Autor: iiiiiiris25 lip 2025

Triffany odwiedziła swojego kuzyna, Nicka Jade, w jego domu, co uwielbiała robić, kiedy nudziło się jej w domu. Siedziała z Allison, siostrą Nicka, plotkując, podczas gdy Nick, niemal uzależniony od gier, grał w swoją grę wideo. Triffany nie mogła powstrzymać prychnięcia.

– Nie martwisz się o znalezienie pracy, jaki jest twój sekret, nie musisz go przed nami ukrywać – powiedziała Triffany, ciekawa, jakie ma plany na przyszłość.

– Gry wideo – odparł Nick obojętnie, nie patrząc na nią.

Triffany była zdezorientowana. – Gry wideo to nie firma ani praca.

– Tak, to gra.

– Nie studiowałeś przez cztery lata, żeby grać w grę – powiedziała mu Triffany. Bała się, że nie może znaleźć pracy, a teraz jej kuzyn też będzie beznadziejny, grając w grę przez całe życie.

Nick zatrzymał grę, jakby czytał w jej myślach, spojrzał na nią i potrząsnął głową. – Nie masz o niczym pojęcia, Triffany.

– Więc mi uświadom. – Uniosła podbródek.

– Zamierzam robić gry. – Nick skrzyżował ręce i powiedział poważnie.

– Gry.

Nick wiedział, że jest zdezorientowana. Triffany zawsze taka była, odkąd ją znał. Była naiwna, więc po prostu uśmiechnął się i wytłumaczył jej łagodnie. – Tak, gry. Studiowałem grafikę, więc zamierzam zostać rysownikiem i robić gry wideo.

– Wow! Sam to wszystko wymyśliłeś. – Triffany nie mogła powstrzymać uśmiechu, zdumiona, jak dobrze się zaplanował. Nick po prostu skinął głową z dumą. – Jestem zazdrosna – powiedziała w końcu, zdając sobie sprawę, że jest jeszcze bardziej żałosna.

– Zawsze byłaś – powiedział Nick z uśmiechem.

– Nie bądź taki zarozumiały, nie zawsze byłam. – Zmarszczyła brwi. Nick uśmiechnął się i odwrócił, by kontynuować grę. – Skoro studiowałeś grafikę i chcesz zostać rysownikiem, to ja też studiowałam sztukę i zarządzanie, co powinnam robić? – zastanawiała się Triffany na głos, podczas gdy Allison i Nick wybuchnęli śmiechem. – Co jest śmieszne? – Triffany spojrzała na nich.

Allison, która obserwowała ich w milczeniu, a teraz się śmiała, powiedziała jej: – Ty jesteś śmieszna.

– To prawda, bez względu na wszystko żadna firma nie chce mnie przyjąć, po prostu zajmę się modelingiem, skoro jestem ładna – powiedziała Triffany z uśmiechem na myśl o nowym pomyśle. – Nie jestem ładna?

Nick, który wciąż grał w grę, powiedział szczerze: – Jasne, że jesteś, prawie cię pocałowałem na szkolnej imprezie trzy lata temu, bo byłaś tak czarująca i olśniewająca.

– Masz rację, jestem czarująca i olśniewająca. – Triffany westchnęła, nieusatysfakcjonowana. – Dlaczego oni nie widzą mojego piękna, co?

Nick roześmiał się na jej pytanie. – To dlatego, że jesteś niezdarna.

Triffany zmarszczyła brwi i rzuciła w niego obierką od banana, którą trzymała. – Kto jest niezdarny?

– Hej! Jestem tu starszy od ciebie. – powiedział jej Nick, wciąż grając w grę. Triffany rzuciła w niego znowu kubkiem. – Triffany, przestaniesz, zaraz wygram ten mecz. – Powiedział jej.

Rozpraszała go i nie mógł jej powstrzymać, ponieważ był tak skupiony na swojej grze.

Triffany, która cieszyła się chwilą, ciągle w niego rzucała. – Przeproś najpierw – powiedziała mu.

– Okej, przepraszam, nie jesteś niezdarna, więc przestań we mnie rzucać, kontynuuj dyskusję z Allison – powiedział jej.

Triffany przestała i wstała. – No to skup się na swojej grze. – Już jej się tu nudziło.

Allison spojrzała na Triffany, która podnosiła swoją torbę. – Gdzieś wychodzisz? – zapytała.

– To miejsce jest nudne, muszę się przejść, nigdy nie wiadomo, czy nie zobaczę czegoś lepszego do roboty – powiedziała jej.

– Chcesz, żebym się przyłączyła? – zapytała Allison.

Triffany uśmiechnęła się, zawsze uwielbiała przebywać z Allison. – Bardzo bym chciała.

Allison wstała natychmiast. – Pójdę się przebrać i zaraz wyjdę – powiedziała, po czym poszła do swojego pokoju.

Triffany podeszła do lustra i długo patrzyła na swoje odbicie. – Jestem naprawdę ładna – podziwiała się.

Bez względu na to, co ktoś mówi, wiedziała, że jest bardzo ładna, nie obchodziło ją, czy ktoś ją komplementuje.

– Gol! – zawołał Nick natychmiast.

Triffany spojrzała na niego i westchnęła. – Ciszej, proszę.

– Strzeliłem gola, Triffany, wygrałem mecz – powiedział jej z podekscytowaniem.

– Mówiłeś to dwie sekundy temu – potrząsnęła głową i poprawiła włosy.

Nick odwrócił się do niej, wygrał mecz i teraz ma czas na nią spojrzeć. – Więc co mówiłaś kilka minut temu o byciu ładną? – zapytał.

Słyszał, jak mówiła coś o byciu ładną, ale był wtedy pochłonięty grą.

Triffany uśmiechnęła się i spojrzała na niego. – Nie nadaję się na modelkę? – zapytała go. Myśląc o tym, jaka jest piękna, bycie modelką nie było złym pomysłem.

Nick spojrzał na jej twarz, a potem na jej sukienkę, potrząsnął głową. – Szczerze mówiąc, nie.

– Dlaczego? – Triffany westchnęła.

– Po prostu nie masz poczucia mody ani stylu – powiedział jej szczerze.

Triffany prychnęła, dla niej mówił nonsensy, odwróciła wzrok. – Po prostu skup się na swojej grze.

Allison wyszła ubrana. – Skończyłam.

Obie odwróciły się, żeby wyjść. – Pa dziewczyny, nie oddalajcie się za daleko, i Triffany – zawołał Nick.

– Co! – spojrzała na niego.

– Nie opowiadaj ludziom o swoich problemach – powiedział jej poważnie.

Triffany była zmęczona słuchaniem, jak do niej mówi, westchnęła. – Ajć… Po prostu graj w swoją grę, nie będę. – Odwróciła się do Allison. – Chodźmy stąd, chłopcze od gier. – Obie wyszły z domu.

– Więc co teraz, Triffany, gdzie idziemy? – zapytała ją Allison.

Po chwili zastanowienia. – Chodźmy najpierw na plażę, potrzebuję powietrza – powiedziała jej.

Allison spojrzała na swoją kuzynkę poważnie. – Masz pieniądze na bilet autobusowy na tę wycieczkę? – zapytała ją.

Triffany zatrzymała się i zajrzała do swojej torebki. – Zapomniałam. Po prostu pójdźmy gdziekolwiek nas nogi poniosą – powiedziała jej i poszła przed nią.

Allison potrząsnęła głową i odetchnęła. – To jest problem. – Pobiegła, żeby dogonić Triffany. – Wszystko w porządku? – Allison musiała ją zapytać.

– Nie, ale mam mały pomysł.

– Jaki pomysł?

– Zgłoszenie się na modelkę.

– Triffany, masz w ogóle pieniądze, żeby się na to zgłosić?

– Po prostu sprzedam wszystkie swoje rzeczy – powiedziała Triffany z uśmiechem.

Allison, która nie mogła zrozumieć, co ta dziewczyna mówi, westchnęła i spojrzała na nią, jakby była szalona. – Już ci odbiło.

Posiadłość Glommaly.

Carlos Zack przybył do firmy i został poprowadzony przez korytarz do jego biura. Jego dziadek na niego czekał.

Philip, jego główny asystent, wręczył mu teczkę. – Proszę pana, to pełna lista osób, które złożyły podania – powiedział mu, gdy wchodzili do windy.

– A co z tymi, którzy zgłosili się na stanowisko sekretarki? – zapytał elegancko.

– Tutaj. – Philip wręczył mu kolejną teczkę.

Carlos spojrzał na nią. – Cztery osoby.

– Tak, proszę pana.

– Czy wysłałeś już e-maile z odrzuceniem? – zapytał swoim głębokim głosem.

– Tak, proszę pana.

Carlos zamknął teczkę. – Przynieś mi ich CV, chcę rzucić okiem.

– Dobrze, proszę pana, zrobię to.

Winda otworzyła się i wyszli. Philip zatrzymał się przy drzwiach biura.

Carlos wszedł do biura i zobaczył swojego ojca stojącego przy francuskim oknie. – Prezesie Zack – przywitał się.

Ethan Zack odwrócił się z uśmiechem. – Mój synu.

Obaj usiedli. – Co sprowadza pana dziś do biura, panie prezesie?

– Słyszałem o interesach w Nowej Zelandii, czy wypełniłeś plany produkcyjne? – zapytał go z poważną miną.

– Tak. Już to podzieliłem, wiedząc, co by chcieli – powiedział mu Carlos z szacunkiem.

– To dobrze, prezes z Nowej Zelandii jest bardzo surowym biznesmenem i ma też ludzi takich jak on. To znalezisko pomoże naszej firmie – powiedział Ethan.

– Jestem tego świadomy. Już zacząłem swoje ruchy – powiedział mu Carlos, już je dobrze obliczył.

Ethan wiedział, że może zaufać swojemu wnukowi w tej kwestii. Zawsze był dumny z jego strategicznego planu w biznesie. – Okej. A co z rozwojem?

– Nadal idzie dobrze.

– Powierzam ci to.

– Nie zawiodę pana – zapewnił go Carlos, wiedział, jak bardzo jego dziadek dba o swoją firmę.

Ethan Zack wstał, a Carlos również. – Zostawię cię teraz do pracy.

– Dobrze, panie prezesie.

Ethan spojrzał na Carlosa łagodnie i uśmiechnął się. – Rozmowy biznesowe się skończyły, możesz mówić do mnie dziadku. – Carlos spojrzał na niego. – Już będę w drodze. – Poszedł do drzwi, a Carlos za nim.

Ethan odwrócił się i stanął przed nim. – Wpadnij niedługo, babcia za tobą tęskni.

– Przyjdę – powiedział Carlos.

Ethan wyszedł z biura, Carlos usiadł w swoim fotelu biurowym, przeglądając dokumenty, kiedy wszedł Philip po złożeniu zamówienia.

– Proszę pana, przyniosłem CV, o które pan prosił.

– Okej, zostaw to na biurku. – Philip upuścił to i cofnął się. – Możesz już iść.

– Proszę pana. – Carlos spojrzał na niego, żeby kontynuował. – Na budowie doszło do awarii.

Carlos spojrzał na niego z poważną miną.

– Dwie osoby zostały ranne z tego powodu – kontynuował raport Philip.

Carlos wstał natychmiast. – Czy zostały hospitalizowane? – zapytał, podnosząc marynarkę.

– Tak, proszę pana – odpowiedział natychmiast Philip.

– Powinieneś był mi to zgłosić wcześniej – powiedział Carlos, zakładając marynarkę.

– Był pan z prezesem i nie chciałem przerywać waszego spotkania – wyjaśnił Philip.

Carlos wyszedł z biura z Philipem za sobą. – Oprócz dwóch osób, czy byli jacyś inni ranni pracownicy? – zapytał i wszedł do windy jadącej na dół.

– Nie, proszę pana, kazaliśmy innym pracownikom opuścić teren budowy i jest on pod kontrolą kilku strażników – powiedział mu Philip.

– Okej, pojadę teraz na teren budowy, a potem do szpitala, przełóż wszystkie moje spotkania, a także powstrzymaj to przed przedostaniem się do mediów – rozkazał Carlos.

– Tak, proszę pana.

– To CV, które zostawiłem na biurku, wybierz osobę, która ma większe umiejętności do wykonywania tej pracy, powiedz tej osobie, żeby zaczęła jutro – powiedział mu Carlos, wychodząc z windy.

– Dobrze, proszę pana.

Carlos podszedł do samochodu swoimi długimi nogami w czarnych spodniach od garnituru. Shanne Cole, jego kierowca, otworzył drzwi i natychmiast odjechał.

Triffany i Allison wracały z parku żartobliwie. Rozmawiały o zabawnym programie, który właśnie obejrzały, kiedy Allison spojrzała przed siebie.

– Triffany, a może by tam pracować. Jest wolne stanowisko – Allison wskazała na restaurację.

Triffany podążyła za jej ręką do restauracji i zmarszczyła brwi na Allison. – Hej, Allison, czy zapominasz, że jestem absolwentką. Jak możesz oczekiwać, że będę pracować w tej restauracji? Daj mi lepszy wybór.

– Dobrze. – Allison zamilkła.

Wzrok Tiffany powędrował do znaku drogowego. – Allison. – Poklepała przyjaciółkę po ramieniu.

– Co. – Spojrzała na nią.

– Chyba coś widzę. – Triffany podbiegła do znaku drogowego i zdjęła papier, przeczytała go z uśmiechem i blaskiem w oczach.

– Przesłuchanie na modelkę. – Triffany uśmiechnęła się szeroko. – Allison, znalazłam swój los na loterii.

Machnęła papierem w powietrzu, żeby Allison zobaczyła. Właśnie wtedy obok niej przejechał samochód.

Plusk!..

Celine i papier w jej ręku zostały ochlapane błotem. – Owokoo…

Allison podbiegła do Triffany. – Triffany, wszystko w porządku? – zapytała ją. Samochód się zatrzymał.

Triffany spojrzała na Allison. – Czy wyglądam na to, że wszystko ze mną w porządku, jestem cała w błocie i pytasz, czy wszystko ze mną w porządku… – spojrzała na papier w swojej ręce. – O, mój los na loterii. Już jest zniszczony.

Odwróciła się ze złością i podeszła do samochodu. Shanne wysiadł z samochodu.

– Przepraszam. – Shanne ją przeprosił.

Triffany spojrzała na niego gniewnie. – Czy powiedzenie przepraszam coś odwraca? Co! A może dlatego, że nie mam też efektownego samochodu. – powiedziała Celine gniewnym głosem.

Wewnątrz samochodu Carlos sprawdził czas, nie ma całego dnia na spędzenie tutaj, spojrzał przez okno samochodu i zobaczył Triffany marnującą ich czas.

– Wy, bogaci ludzie, nie bierzecie pod uwagę ludzi, dlaczego nie patrzycie, gdzie jedziecie, zanim przyspieszycie – powiedziała Triffany ze złością, patrząc na samochód, wiedziała, że tylko bogaty człowiek może go mieć.

Carlos Zack wysiadł z samochodu, Allison spojrzała na niego z zaskoczeniem, był tak przystojny i elegancki, że jego obecność nawet ją zatrwożyła.

Wyjął pieniądze z kieszeni i jej wręczył. – To załatwia sprawę, prawda. – Powiedział obojętnym, głębokim głosem.

– Shanne, jedźmy. – Odwrócił się, żeby wejść do samochodu.

Triffany rzuciła pieniędzmi w Carlosa, które rozsypały się na ziemi, Allison zakryła usta, zszokowana jej postawą. Carlos odwrócił się ze złością.

Triffany spojrzała na niego również wściekła. – Czy wyglądam na żałosną? A może wyglądam na biedną? Co! – zapytała go Triffany bez strachu.

– Wy, bogaci ludzie, myślicie, że wszystko rozwiązuje się pieniędzmi. Czy prosiłam o pieniądze? Czy wasze pieniądze mogą wyczyścić mój los na loterii? – zapytała.

Była tak zła, że ten mężczyzna ją poniżył. – Jeździcie efektownym samochodem, a ja chodzę pieszo, czy to dało wam prawo!

Nie mogła znieść jego postawy, bez względu na to, jak jest bogaty. – Jestem cała ochlapana błotem i wszystko, co możecie zrobić, to rzucić we mnie pieniędzmi i powiedzieć, że to załatwia sprawę!

Oczy Carlosa pociemniały, kim do cholery jest ta dziewczyna, żeby śmiała się do niego tak odzywać. – Hej!…

– Stój! – Triffany podniosła rękę, żeby go zatrzymać. – Jestem absolwentką i jeszcze nie dostałam pracy, wszystkie firmy, do których się zgłosiłam, mnie odrzuciły i próbuję znaleźć coś innego, ale tutaj wy sprawiacie, że jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa – powiedziała Tiffany ochrypłym głosem.

Allison wiedziała, że Triffany staje się sentymentalna i podeszła, żeby ją zatrzymać. – Triffany, przestań, wszystko w porządku.

Triffany nie była gotowa nic słyszeć. – Stój, Allison. Wy też, zasugerowaliście, żebym pracowała w restauracji. Wybieram zgłoszenie się na modelkę, ale teraz jestem cała w błocie.

Carlos spojrzał na nią, wiedział, że traci tu czas, ale jego zimne i gniewne spojrzenie łagodniało.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2: Nieprzyjemne spotkanie z nieznajomym - Ostatnia Kropla Miłości | StoriesNook