Ostatnio szczęście mi nie dopisywało, ataki zdarzały się jeden po drugim. Doświadczyłam policzków i pobić, nie wspominając o pocięciu nożem. A teraz, gdyby nie Dixon, zostałabym oblana jakimś nieznanym płynem.
Obiął mnie opiekuńczo, dzięki czemu nie odniosłam żadnych obrażeń. W tym nieładzie podniosłam się i usiadłam na krześle.
Tylne podwórze było słabo oświetlone. Siedziałam na krześle, by dojść






