Zachary był moją jedyną deską ratunku.
Nawet jeśli zostało mi już tylko pół życia.
Gramoliłam się do niego bezradnie. Na oczach wszystkich zszokowanych ludzi, otworzyłam dłonie i zwróciłam się do niego słodko.
Bałam się, że może odmówić, więc starałam się mu przypodobać.
Jego ubrania były czyste i schludne. Podszedł do mnie i spuścił wzrok, by na mnie spojrzeć. Jego spojrzenie było pełne drobiazgo






