Zachary poszedł wziąć kąpiel.
Niedługo potem zjawił się przy łóżku w szlafroku. Chwycił moją dłoń i nieustannie wpatrywał się w ranę na moim nadgarstku swoim głębokim spojrzeniem.
– Bardzo bolało wcześniej? – zapytał.
Odpowiedziałam szczerze:
– Trochę boli. Prawie zapomniałam, że mam ranę, i uderzyłam w brzeg łóżka. Było to tak bolesne, że o mało się nie popłakałam.
Przy Zacharym nigdy nie ukrywał






