Mężczyzna stojący przede mną to Martti, którego spotkałam zaledwie raz. Miał na sobie żółtą kurtkę puchową i uśmiechał się do mnie.
– Tsk, znalazłem cię przed Zachem – uśmiechnął się łobuzersko.
– Gdzie on jest? – wstałam i zapytałam, słysząc, jak wspomina Zachary'ego.
Martti wskazał palcem. Mój wzrok podążył we wskazanym kierunku i dostrzegłam wysoką sylwetkę Zachary'ego, który szedł w moją stron






