Zachary odłożył pędzel. Swoim zwyczajem uniósł dłoń i pogładził mnie po głowie. Zapytał swoim stałym, głębokim głosem: – Nie jesteś zmęczona po tym, co było wcześniej?
Byłam zmęczona, ale chciałam zostać z nim na dłużej.
Chciałam podążać za nim, dokądkolwiek szedł.
– Chcę być przy tobie – powiedziałam szczerze.
Słysząc to, uśmiechnął się. Kąciki jego ust lekko wygięły się w coś na kształt półuśmie






