Joshua i Silas Lee zdobyli szczyt, a następnie, spragnieni dalszej rywalizacji, rozpoczęli wyścig z powrotem na dół.
Dziadek Eugeniusz był doświadczonym wędrowcem i byłym żołnierzem, więc nie chciał dać się prześcignąć. Pospieszył za swoimi wnukami, dysząc i sapiąc po drodze.
Wanda szła za nimi, marszcząc brwi z dezaprobatą. "Jakie to dziecinne" - prychnęła z pogardą.
Charlotte również nie była






