Kiedy Wanda dotarła do ośrodka, płomienie było widać z każdego otworu w budynku. Na zewnątrz stało kilka wozów strażackich i karetek. Strażacy nieustannie polewali wodą, by ugasić pożar.
Twarz Wandy momentalnie pobladła. Coś głęboko w niej nakazywało jej wbiec do środka.
Ludzie stojący na zewnątrz, wyczuwając, że zamierza zrobić coś niewiarygodnie głupiego, w ostatniej chwili ją powstrzymali.
"






