Cecil zawsze trzymał się blisko Arthera. Arther był jego żywym portfelem. Mógł prosić Arthera, żeby kupił mu wszystko, co tylko chciał zjeść.
Nikt nie mógł go o nic prosić, z wyjątkiem Arthera.
Cokolwiek się działo, wystarczyło, że pojawił się Arther, a Cecil natychmiast stawał się potulny i ciągle nazywał go panem. Poza tym był mistrzem w odczytywaniu wyrazu twarzy. Wystarczyła najmniejsza zmiana






