Kiedy Eddie wahała się, co powiedzieć, Stuart uniósł kącik ust i przyciągnął ją do siebie, gładząc jej długie, miękkie, czarne loki swoimi dużymi dłońmi i powiedział: "Nie martw się. Jesteś numerem jeden w moim sercu. Nikt cię nie dogoni. Eddie, chodź ze mną. Chcę ci coś dać."
Kiedy wypowiedział ostatnie zdanie, wyglądał całkiem poważnie. Potem wstał, wziął ją za ręce i poprowadził w stronę sali.






