Dźwięk szlochu Bailey rozrywał mi serce. Stałem tam, opierając głowę o drzwi przez chwilę, mając nadzieję, że mi otworzy. Chciałem pójść i ją przytulić. Uspokoić. Ale drzwi się nie otworzyły, a serce Ziona też pękało, więc musiałem odejść. Słuchanie jej było wystarczająco trudne, bez jęków mojego wilka na dokładkę. Tę noc spędziłem z powrotem w moim biurze, jak wiele poprzednich. Wróciłem do mojej






