Rozdział 27 Lilah
Przebraliśmy się w zapasowe ubrania, które wiózł ze sobą mój tata (dzięki Bogu, że był przygotowany!) i zaczęliśmy wracać do domu. Niebo było już prawie całe błękitne, tylko gdzieniegdzie przesłonięte chmurami. Większość moich urodzin spędziłam w lesie, czekając, aż ukaże się mój wilk, ale muszę przyznać, że zdecydowanie było warto czekać. Kiedy ta pierwsza przemiana się skończył






