– Lindo...
Wszedłszy do pokoju, Mark – nie będąc w stanie dłużej tego znieść – z głuchym łoskotem osunął się na podłogę.
Ten dźwięk przywrócił Lindę do zmysłów. Nie tracąc czasu na wkładanie kapci, wybiegła z łazienki. Kiedy zobaczyła Marka leżącego na ziemi i trzymającego się za nogę, poczuła się, jakby ktoś dźgnął ją w samo serce.
Jednocześnie ugruntowało to jej postanowienie o rozstaniu.
– Wezw






