– Co masz na myśli? – Spojrzała na Marka.
Rzuciwszy jej spojrzenie, Mark zaszedł ją od tyłu i wymierzył jej w kark cios karate. Zaskoczona i nieprzytomna Linda osunęła się w gotowe ramiona Marka.
– Lindo, wiem, że nie jesteś w stanie przez to przebrnąć. Dlatego sam się tym zajmę – mruknął Mark, przenosząc ją na łóżko. Następnie, unikając wścibskich spojrzeń, wślizgnął się do pokoju Lindy, by zabra






