Ian spojrzał w dół na Clinta, który kurczowo trzymał się jego nogi i wołał go „Tatusiu”, a jego wyraz twarzy w jednej chwili stał się burzowy.
Nigdy nie spodziewał się, że Chloe posunie się tak daleko, by sprowadzić Andreę i Clinta prosto do ich domu.
Arturowi zaparło dech, był oszołomiony dzieciakiem pędzącym w stronę Iana.
Schował się za Chloe jak niezdarny olbrzym, celując palcem w Clinta.
– Ch






