Ktoś zmarszczył brwi i powiedział z niezadowoleniem: – O co chodzi? Czy nie wynajęliśmy całego miejsca? Dlaczego wciąż są tu ludzie?
Pukanie do drzwi stawało się coraz bardziej natarczywe. Kelner nie miał wyjścia i musiał otworzyć drzwi. Gdy to zrobił, do środka wpadł podmuch wiatru.
– John, idź to sprawdzić. – Mężczyzna przewrócił oczami. – Minęło trochę czasu, odkąd w końcu mogliśmy się zobaczyć






