Aurora rozpoznała ślady. To były tylko otarcia od wcześniejszej szamotaniny.
Cofnęła rękę, a w jej ruchu pojawił się cień niezręczności.
"Nic się nie stało. Tylko kilka zadrapań."
Znowu próbowała go odprawić. "Możesz już iść. Sama sobie poradzę."
Spojrzenie Lucasa pociemniało.
Nie spodziewał się, że nawet teraz Aurora nie powie mu prawdy.
Dlaczego nie mogła się przed nim otworzyć choć raz i powied






