Słysząc ten głos, Aurora odwróciła głowę i napotkała ciemne, wykrzywione spojrzenie Józefa. Jej twarz natychmiast posmutniała. - Puść mnie, ty wariacie!
- Puścić?
Uścisk Józefa zacisnął się, gdy warknął przez zaciśnięte zęby: - Nie odejdziesz, dopóki nie dasz mi cholernie dobrego wyjaśnienia!
Aurora skrzywiła się, a jej czerwone usta rozchyliły się z bólu.
- Kim on jest? Skąd się wziął? - Serce Lu






