Na tę myśl uraza Tessy tylko się wzmogła.
Widząc jej posłuszeństwo, Aaron w końcu się rozluźnił.
Nachylił się bliżej i wyszeptał: "Nie martw się. Cokolwiek zechcesz, dam ci, pod warunkiem, że zostaniesz u mego boku."
Na te słowa Tessę przeszył dreszcz, ale uniosła głowę i spojrzała na niego z uniżonym uśmiechem.
Wiedziała, że nie może sobie teraz pozwolić na konflikt z nim. Byli w tej samej łodzi.






